niedziela, 24 lipca 2016

119. - 122. Polska

Dzień dobry!

Mamy niedzielny poranek, jest ciepło i niebo zaczyna się rozpogadzać, więc cóż chcieć więcej?
Przygotowałam dziś 4 piękne pocztówki z mojej polskiej kolekcji, bo choć kolekcjonuje przede wszystkim zagraniczne kartki, to mam również kilka niespodziewajek i spodziewajek z kraju.

1. Od Grzegorza - Tatry - Gęsia Szyja.



2. Od Kazika - Sandomierz.



3. Od Gosi - Szwajcaria Żerkowska, o której po raz pierwszy usłyszałam, dzięki tej pocztówce <3




4. Od Grażyny - Zielona Góra.



Na koniec życzę Wam Kochani miłej niedzieli!

sobota, 9 lipca 2016

118. Portugalia

W kwietniu otrzymałam swoją pierwszą pocztówkę z Portugalii, którą się dziś pochwalę. Jest to bardzo ciekawy off z PC od Rui.



Cabo de Sao Vicente czyli Przylądek Świętego Wincentego to najdalej na południowy zachód wysunięty punkt Europy kontynentalnej i jednocześnie jedna z atrakcji turystycznych portugalskiego Algarve. W czasach, gdy sięgało tu Imperium Rzymskie miejsce to zwane było Promontorium Sacrum, czyli Święty Przylądek. A to dlatego, że uważany był on za ostatni punkt, z którego widać zachodzące słońce. Swoją nazwę zawdzięcza świętemu Wincentemu z Saragossy. Oczywiście swoje określenie na to miejsce znaleźli również żeglarze nadając mu miano "Przylądek Ciepłych Gaci". Powód? To właśnie tutaj mieszają się ciepłe i chłodne prądy morskie,  więc kiedy wypływa się na szersze wody Atlantyku i robi się zimniej, trzeba przywdziać cieplejszą bieliznę. 

W przeszłości to miejsce było świadkiem morskich bitew. Ścierały się głównie wojska brytyjskie z innymi flotami - francuską, hiszpańską (walki o Gibraltar wraz z "bitwą przy świetle księżyca"), a także Portugalczycy w czasie wojny domowej.

Dzisiaj na przylądku od razu rzuca się w oczy latarnia morska zbudowana w 1846 r. na ruinach szesnastowiecznego klasztoru franciszkanów. Jest ona jedną z najmocniejszych latarni w Europie. Jej dwie lampy o mocy 1000 watów widoczne są nawet z odległości 60 kilometrów. Gdzieś tu w okolicy, podobno, mieszkał sam Henryk Żeglarz. Miejsce to jest też niesamowite ze względu na pionowe klify, o które rozbijają się fale Atlantyku. Wznoszą się na wysokość 75 metrów. Poza tym bardzo rzadko trafiają się tutaj dni bezwietrzne, najczęściej wieje tak mocno, że można się zastanawiać, czy to widoki, czy wiatr zapierają dech w piersiach.
Szablon dla Bloggera stworzony przez Blokotka